Audio i PC bez deklaracji kochania

Skróciłem właśnie adres udostępniający moje notatki w temacie projektu Diamond Sound PC. Stare linki będą nadal działać, więc nie pozostawiam śmietniska z adresami donikąd, co jest jednym z wielu problemów globalnej wioski. W nowym adresie mogłem śmiało ograniczyć się do Audio i PC, bo poruszanie tego z praktycznej strony jest moim celem, a nie deklarowanie miłości do tematu i oferowanych na rynku gadżetów.

Ostatnio w Sopocie stworzyłem wprawdzie z poniedziałkowymi spotkaniami klubu SiestaTime w Cafe Zaścianek okazję do pokazania, że audiofile nie słuchają tylko jednej płyty, by dyskutować o drogich gadżetach, ale nie to jest dla mnie najistotniejszym zagadnieniem. Nudziarze w temacie słuchania muzyki nie są dla nikogo zbyt miłym towarzystwem. Szkoda, że stali się synonimem dla dążeń, by zapewnić sobie w domu dobrą jakość dźwięku i to przekonanie utrwalane jest na wiele sposobów w mediach.

Marcin Kydryński nie prezentuje w swojej audycji doskonałych nagrań i nie jest to żadną referencją dla nudziarzy w temacie audio. Niemniej optymalne skonfigurowanie sprzęt przy odtwarzaniu jego audycji ma istotny wpływ na to, co usłyszymy. Ciekawie brzmiało to ze sprzętem dla nagłaśniania kameralnych koncertów. W otwartej przestrzeni ogródka muzyka mogła objawić się w pełnej karasie, ale głos prowadzącego tracił trochę swoją kameralność. Pogłos w akustycznie wyziębionej salce Dworku Sierakowskich powoduje że każda muzyka brzmiała jak w małym klubie, a prezenter radiowy kojarzy się trochę z przeintelektowanym wodzirejem na weselu. Nastrój studia radiowego i tego co nagrano na prezentowanych płytach najwiarygodniej można odtworzyć w przyjaznej akustyce Cafe Zaścianek.

Kilka dni temu rozmawiałem ze znajomym DJ. Miał właśnie zlecenie w Londynie i z tej okazji pogadaliśmy sobie chwilkę o sprzęcie. Korzysta z karty muzycznej M-Audio. Pamiętam, że polecano je w rosyjskim serwisie AudiophilePC i zrobiłem na ten temat notatkę, ale tytuł miała „Apple i nie tylko @ Hi-Fi„.

W serwisie publikujacym testy jest także recenzja tej karty, gdzie pokazano tabelkę z zaawansowanymi cyferkami.

W rozmowie z kolegą dowiedziałem się o ciekawych funkcjach tej karty, które dla jakości odtwarzania muzyki mogą być istotniejsze od cyferek w tabelce. Generalnie możliwości tych funkcji są dostępne w większości procesorów dźwięku, ale nie można wykluczyć, że tylko ta karta ma odpowiednie oprogramowanie, by z nich skorzystać. Szykuje się w związku z tym całkiem ciekawa seria testów. Nie wiem tyko, jak to zaaranżować. Kartę można pewnie kupić za niewielką kwotę, ale samodzielne poznanie jej możliwości będzie czasochłonne. Z kolegą pójdzie znacznie sprawniej i szybciej odnajdę dodatkowe możliwości, ale on ma przecież swoje zajęcia i czas jaki może mi poświęcić jest ograniczony.

Audiomania w Lidlu i Biedronce z retro i winylem

W mediach społecznościowych od kilku dni pojawią się co chwila komentarze na temat lidlowskiej oferty z gramofonem Pioneer PL-990 i jak widać jest to udana akcja marketingowa. Opublikowano mnóstwo artykułów promocyjnych, a jeden z nich jest w Fakt24.pl z tytułem „Hit z czasów PRL w Lidlu w dobrej cenie” i dalej w tekście można na wstępie przeczytać:

Każdy meloman powinien teraz wyostrzyć słuch – od poniedziałku, 9 października w sklepach sieci Lidl będzie można kupić gramofon Pioneer, a także kolekcję winyli. To wyjątkowa gratka – będzie to pierwszy raz, kiedy w sklepach tego formatu dostępny będzie sprzęt takiej klasy. Cena gramofonu w Lidlu to 555 zł.

Komentarze pod tym artykułem, jak i innymi, a także w mediach społecznościowych pokazują jednoznacznie, że widza w tym zakresie jest na niepradopodobnie niskim poziomie. W przytłaczającej większości jest to dyskusja o nieścisłościach, które dotyczą marki i ceny.

Mnie zastonowiła informacja zawarta na stronie z tą oferty, że gramofon ma wbudowany przedwzmaczniacz z korekcją RIAA. Trudno mi to połączyć z legendą PRL, bo w tamtych czasach takie rozwiązanie było dość abstrakcyjne na rynku RTV. Taka potrzeba zaistniała na tym rynku dopiero w erze komputerów osobistych, a na takie w PRL nałożone było przez USA embargo.

Natomiast w podobnym artykułe w finanse.wp.pl dodano jeszcze wzmiankę:

Od mniej więcej roku swój sprzęt ma też Biedronka. Promocję na gramofony i winyle organizuje już cyklicznie. W sprzedaży były, podobnie jak w Lidlu, 22 krążki za minimalnie niższą cenę, bo 44,99 zł za sztukę. Sam gramofon kosztował 159 zł. W ostatniej promocji cena podskoczyła już do 49,99 zł.

To najlepiej potwierdza, że w Azji jakaś fabryka produkuje takie urządzenia i później sprzedawane są one pod znanymi markami, które mają kojarzyć się z dobrą jakością sprzętu audio.

Na podobnej zasadzie mam w laptopie głośniki Altec. Ta marka niewiele mówi większości osób, ale dla mnie jest to legenda. Ta profanacja jest dla mnie mało elegancka i żałuję, że nie zwróciłem na to uwagi przy zakupie, ale mam też świadomośc, że identyczny laptop z logo innej marki ma takie same głośniczki, którym dano naklejkę kolejnej legendy.

Brzęczące w moim laptopie głośniczki jakoś trudno sobie skojarzyć z legendarnymi 15 calami w dwudrożnym zastosowaniu, które widać na obrazku poniżej z  Altec – Lansing Valencia

Akustyka nie tylko w Zaścianku


Trafiłam na tekst promocyjny producenta mebli, który opublikowany został w ich serwisie internetowym pt „Piekno jest piekne”. Zaintersował mnie tytuł tekstu „Aranżacja małego salonu, czyli pięć pomysłów na przechytrzenie niewielkiego metrażu„, który ukazał się w jakimś sponsorowanym linku. Zaintersowałem się nim chociaż spodziewałem się trochę innego zagadnienia. Tekst rozpoczyna się:

Jednym z największych wyzwań podczas urządzania niewielkiego mieszkania w bloku jest aranżacja salonu. Podejmując się tego zadania, zadbajmy o uporządkowanie przestrzeni poprzez zastosowanie prostych form i rozwiązań umożliwiających funkcjonalne przechowywanie. Podpowiadamy, czym się kierować, wybierając meble do salonu o małym metrażu.

Moje zaciekawienie ma bezpośredni związek z tekstem pt A w Zaścianku inaczej chcemy słuchać muzyki z PC, który opublikowałem w ubiegłym tygodniu w serwisie o oprogramowaniu, a w drugej jego połowie rozpoczynam informacją”

Teraz jest tam skromny sprzęt do odtwarzania muzyki i nie będziemy tego zmieniać na szybko. Najważniejsze było, by zapewnić najlepszą możliwą jakość sygnału z muzyką i z pomocą przyszedł PC ze stosownie dobranym oprogramowaniem. Obecnie komputery mogą zapewnić dostatecznie dobrą jakość sygnału, by z prostym zestawem audio zaserwować w małym gronie osób „nierozcieńczoną’ muzykę.

W całości mój tekst miał pokazać różnicę w podejściu do tematu odtwarzania muzyki, w zależności od miejsca i założeń. Pierwsze słuchanie w Cafe Zaścianek potwierdzilo, że jest tam ciekawa aukystyka i klimat pomieszczenia, by słuchać muzyki prezentowanej przez Marcina Kydryńskiego w programie 3 Polskiego Radia, ale ograniczenia sprzętu okazały się w praktyce jeszcze bardziej uciążliwe.

Zupełnie inna sytuacja jest w Dworku Sierakowskich, gdzie jest profesjonalny sprzęt nagłośnieniowy na potrzeby kameralnych koncertów muzycznych. Świetnie sprawdza się, by słuchać „na żywo” audycji Kydryńskiego w ogródku, ale w Polsce aura pozwala na to zbyt rzadko. Na szczęście można z nim dla audycji stworzyć także w salce obok barku klimat przytulnego klubu muzycznego.

Udało się stworzyć 3 różne warunki dla odtwrzania muzyki przezentowanej przerz Kydryńskiego i każde daje inne doznania. Na horyzoncie pojawiła się kolejna możliwość w kawiarence z przepięknym widokiem na morze, ale tam akustyka jest ekstrmalnie trudna dla słuchania muzyki i chwilowo nie mam dobrej koncepcji, jak to zrealizować.

W wielu współczesnych mieszkaniach jest „zimna akustyka” jak w tej kwaiarence z widokiem. Powyżej na zdjęciu producenta mebli pokazany jest wystój, gdzie akustyka jest prawdopodobnie „do wytrzymania”, ale w praktyce nie jest tak dobrze. Zauważyłem w wielu ekskluzywnych willach w Sopocie, że słuchanie muzyki stanie się tam szybko męczące, bo w wystroju wnętrz zaistniał jakiś trend na maksymalne pozyskiwanie „wolnej przestrzeni”. Nie zdziwiłem się, gdy kilku znajomych narzekało, że kupili drogie zestawy kina domowego, ale z nich nie korzystają, bo słuchanie muzyki nie jest przyjemnością.

Jeszcze gorzej jest w sopockich blokach, gdzie masowo wykupywane są mieszkania i remontowane, by uzyskać maksimum wolnej przestrzeni. Nawet w dzień słuchać parę pięter niżej kroki w takich mieszkaniach i odtwarzanie tam muzyki staje się koszmarem dla wielu mieszkańców bloku. Na szczęścce są to mieszkania na krótkoterminowy wynajem i jest małe prawdopodobieństwo, że muzyka tam odtwrzana będzie ze sprzętem z większą mocą.

Android bardziej innowacyjny od Apple, gdy nadchodzi Andromeda, czyli Windows ponownie skazany na sukces

W PC lab pojawił się artykuł, gdzie cytowane jest amerykańskie stwierdzenie, że smartfony z Androidem, a nie iPhone‚y, są najbardziej innowacyjnymi urządzeniami przenośnymi. Informacja pochodzi od specjalizującego się w komunikacji bezprzewodowej amerykańskiego przedsiębiorstwa informatycznego. Chodzi o Qualcomm i opublkikowaną przez nich listę urządzeń z tym systemem operacyjnym (kupionym przez Google), w których jako pierwsze wprowadzono najbardziej przełomowe technologie. Redakcja PC Lab zamieściła listę, a w komentarzu napisane jest m.in.

Dlaczego to więc Apple jest uważane za najbardziej innowacyjnego producenta? Przede wszystkim winna jest duża fragmentacja Androida. Na rynku działa sporo producentów sprzętu z oprogramowaniem Google i nierzadko wprowadzane przez jedną firmę technologie przechodzą albo niezauważone, albo bez jakiegoś większego, medialnego szumu.

Warto tu zwrócić uwagę na postawowe różnice w założeniach dotyczących systemów operacyjnych Apple i Google, co jest bardzo konkretnie podane w pierwszych zdaniach haseł o nich w Wikipedii

iPhonesmartfon przygotowany przez Apple Inc., oparty na systemie operacyjnym iOS mający pełnić funkcje telefonu komórkowego, platformy rozrywkowej oraz komunikatora internetowego.

Androidsystem operacyjny z jądrem Linux dla urządzeń mobilnych takich jak telefony komórkowe, smartfony, tablety (tablety PC) i netbooki.

Podsumowując najkrócej Apple tworzy tylko na potrzeby własnych produktów, a Andoid to otwarta struktura, która znajduje zastosowanie w różnego typu sprzęcie kompterowym. Android zyskał silną pozycję u producentów systemów wbudowanych, którzy mają podobne do Apple ambicje, ale nie chcą inwestować we własny rozwój. Microsoft nie miał dobrej oferty dla tak niskich wymogów sprzętowych, które zapweniały najlepsze zyski azjatyckim producentom.

Słabe strony Androida powodowały, że Apple ze swoim systemem operacyjnym mógł oferować efektywniejsze, ale droższe rozwiązania dla wielu różnych usprawnień sprzętu. Tańsze rozwiązania sprzętowe ewoluowały jednak i mają teraz wyższy komfort użytkowania, a to powoduje, że droższa oferta Apple staje się mniej atrakcyjna. Aktualnie lepsze możliwości sprzętu wymgają efektywniejszych rozwiązań na bazie systemu operacyjnego, ale strategia Apple powoduje, że nie zaspokoją oczekiwań konkurentów.

Microsoft ma od dawna świadomość tego i krytykowane kafelki w Windows dla PC były z pewnością pierwszym krokiem w tworzeniu wizerunku uniwersalnego systemu operacyjnego. Graficzna sugestia takiego OS była słuszna i nie można niewykluczyć, że to konkurencja bardzo zadbała, by ten temat tak skutecznie obrzydzić potencjalnym użytkownikom. Bardzo prawdopodobne jest, że Windows 9 zaplanowane było dla wielu platform sprzętowych, ale wycofano się z tego, bo projekt był za mało odporny na krytykę, która mogłą być zabójcza przy tak zaawansowanych pracach informatycznych.

Z tej perspektywy latwiej jest zrozumieć szamotanie się urzedników marketingu w Microsoft z Windows 10. Zyskano w ten spsoób czas, by w informatycy mogli w spokoju skoncentrować się na zabezpieczeniach dla nowego OS. Nie zwróciłem na to dostatecznej uwagi, bo koncentrowałem się na PC w roli domowego serwera muzyki, gdzie Windows 8.1 bardzo dobrze sobie radzi.

Stał się to jeszcze bardziej jasne po przeczytaniu artykułu Oskara Ziomka pt Nadchodzi Andromeda OS: jeden Windows 10 dla wszystkich sprzętów, który rozpoczyna:

Wraca temat ujednolicania Windowsa 10, ostatecznego wydania systemu operacyjnego Microsoftu. Od bardzo dawna prowadzone są prace, w wyniku których Windows instalowany na każdym urządzeniu, a więc komputerze, smartfonie, konsoli, goglach, czy urządzeniach Internetu Rzeczy, miałby być dokładnie taki sam – aktualnie są to „od wewnątrz” inne wersje. Jak się okazuje, Jeden Windows miałby w pierwszej kolejności pojawić się na urządzeniach mobilnych, a dopiero później trafić na komputery.

Projekt, który wewnętrznie nazywany jest Andromeda OS ma na celu stworzenie Windowsa, którego jak najwięcej elementów będzie wspólnych dla wszystkich urządzeń, a pozostałe i niezbędne będą do niego dołączane w formie modułów. Dzięki takiemu rozwiązaniu, niezależnie od tego, czy będziemy mieli do czynienia choćby z komputerem, smartfonem czy Xboksem, wewnątrz będzie działać dokładnie ten sam Windows, co jest bardzo istotne z punktu widzenia utrzymania, wydawania aktualizacji oraz tworzenia nowego oprogramowania.

Anna Rymsza napisałą natomiast artykuł pt iOS 11 – najciekawsze nowości, które naprawdę mogą się przydać, gdzie widać wyrażnie, że koncepcja Jobbsa miała jednak krótkie nogi, skoro ta kobieta o wielu talentach i użytkowniczka OS X na wstępie podaje

W systemie iOS 11 znajdziemy sporo nowości, ale jak to zwykle bywa, nie wszystkie nam się przydadzą. Trudno wyobrazić sobie, żeby nagle wszyscy użytkownicy iPhone’ów zaczęli animować emoji na wzór wyrazu swojej twarzy, ale już menedżer plików czy nowe centrum powiadomień zapowiadają się apetycznie. Poniżej zebraliśmy kilka funkcji, które pojawiały się w betach systemu iOS 11 i trafią do stabilnego wydania – prawdopodobnie za tydzień.

Ciekawy artykuł pojawił sie także w sztokholmskim dzienniku „Metro” (wydawanym lokalnie w 23 krajach), który informuje

W następnym tygodniu pojawi się iOS11 dla Iphones, ale ten system operacyjny nie obsługuje wielu aplikacji w Appstore. We wtorek ponad 180 000 aplikacj może przestać działać.

54 festiwal w Opolu z wyrachowaniem potencjalnego uniesienia dla widowni

Przypadkowo usłyszałem w radio lub telewizji reklamę o imprezie z udziałem 100 artystów, której zupełnie nie skojarzyłem z Festiwalem w Opolu, a tylko z jazgotem promocyjnym jakiegoś miasta o organizowanym w tym celu koncercie. Takie wyliczanki artystów robione są z okazji koncertów sylwestrowych, a w mniejszej skali robią je również wójtowie, gdy organizują festyny dla mieszkańców. Transmitowaną w telewizji imprezę z Opola kojarzyłem z festiwalem polskiej piosenki, jak podane to jest w informacji na jego temat w Wikipedii, gdzie można przeczytać:

Tradycyjnie w czasie KFPP dokonywany jest przegląd osiągnięć mijającego sezonu (koncert Superjedynki), prezentacja utworów premierowych (koncert Premiery), konkurs debiutów estradowych (koncert Debiuty) a także przegląd kabaretów (Kabareton). Od momentu swojego powstania jest to najważniejszy festiwal polskiej piosenki, cieszący się niesłabnącym prestiżem wśród krajowych wykonawców. Równolegle organizowano, posiadający formułę festiwalu międzynarodowego, festiwal piosenki w Sopocie.

Tym samym Opole kojarzyło się zawsze z publikowaniem informacji na temat poszczególnych wydarzeń, a nie reklamowanie w stylu imprezy samorządowej. Trudno jest zrozumieć sens robienia szumu wokół liczby uczestników, bo już pierwsza impreza miała ich 102, o czym każdy może przeczytać w Wikipedii. Powodem tego są chyba wcześniejsze perturbacje, o których wspomniałem na początku czerwca w wortalu o oprogramowaniu, gdzie pt Algorytmy produkcji muzyki dla mp3 i opolski festiwal w Kielcach napisałem m.in.

Tradycyjny festiwal polskiej piosenki stracił swoje współczesne zaplecze logistyczne w TVP. Stało się ono teraz bezwartościowe. Jest nieprzydatne dla imprezy w Kielcach. Trzeba dla niej przygotować coś zupełnie innego. W tak krótkim czasie można przygotować tylko mniejszą imprezę, na której nie będzie można nic budować. Przygotowanie w przyszłym roku w TVP czegoś na miarę Opola nie będzie proste. W takiej sytuacji najbardziej prawdopodobna jest konkurencja z Polsatem. To oznacza jeszcze silniejszą dominację statystyk w produkcji muzyki.

Ogarnięto jakoś zaistniałe nieporozumienia z organizacją imprezy w Opolu i w komunikacie na ten temat można przeczytać m.in.

Opole ze względu na ponad 50-letnią dobrą współpracę z TVP zgodziło się udostępnić telewizji na ten czas amfiteatr i prawa do marki KFPP. TVP dołoży wszelkich starań aby strona artystyczna nawiązywała standardem do poprzednich edycji Festiwalu – skomentował na Facebooku prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski.

To właśnie ten fakt był teraz reklamowany, a nie festiwal piosenki polskiej. Najprawdopodobniej brakuje dobrej koncepcji na festiwal opolski i wiele wskazuje, że podzieli on losy sopockiego. Chyba tylko w Wikipedii można będzie sobie przeczytać, że kiedyś równolegle organizowano festiwal, posiadający formułę krajowego i międzynarodowego, które transmitowała telewizja. Teraz bardziej istotna w informacji stała się liczba artystów, bo podobnie podawane było to przez organizatorów  reaktywowanej w tym roku przez TVN sopockiej imprezy.

TOP OF THE TOP Festival Sopot 2017 to trzydniowe wydarzenie, które odbędzie się w jednym z najbardziej kultowych muzycznie miejsc w Polsce – Operze Leśnej. Na deskach Opery pojawi się blisko pięćdziesięciu Artystów!

Artysta zarabia na koncertach, a nagrywa dla sztuki, albo odwtornie

W sobotę na weselu w Dworku Biała Dama w Nieborowie przysiadła się na chwilkę do naszej grupki skrzypaczka z kapeli grającej na tej imprezie. W miłej pogawędce opowiedziała, że kocha grać na sktrzypcach, ale trudno z tego wyżyć i musiała zapewnić sobie inne zajęcie, a to  ogranicza możliwości realizowania się z pasją. Tym idealnie wpasowała się w treść wpisu, który  w wortalu o oprogramowaniu komputerowaym opublikowałem w piątek pt „Antypirackie nastawienie przy odtwarzaniu muzyki jest trudnym wyzwaniem

Nie znam potencjału artystycznego tej skrzypaczki, bo wesela nie są platformą dla  poznania tego, chociaż w literaturze mamy cybalistę Jankiela, a Goran Bregvic odnosi sukcesy ze swoją orkiestrę weselno-pogrzebową. Maksyma Bregovica, że artystę najlepiej kształtuje różnorodna publiczność stała się także bardzo ważnym kierunkowskazem dla koleżnki. Nagrała kilka swoich płyt ze różnymi muzykami i świetnie poradziła sobie w studio radiowym z koncertem, który był transmitowany w Jedynce, ale od lat najwięcej wystepuje na regionalnych imprezach plenerowych w całym kraju. Dzięki temu koncerty są podstawą jej życia zawodowego. W niedzielę występowała w dwóch miejscowościach: Całowanie i Łapy, a w drodze zdążyła zamieścić na facebooku zdjęcie z zabawnym komentarzem, że nazwa tej pierwszej jest dla niej szczególnie ciekawa i inrtygująca :-)

Inna serdeczna koleżnaka była wokalistką jednego z najbardziej popularnych zespołów w Czechosłowacji. Wybrała jednak spokojniejszy tryb życia. Wydała na Słowacji jedną solowa płytą, która nazwała „Muzyka mojej duszy” i są na niej piosenki w wielu językach. Występuje z nimi trochę sporadycznie. Są to kamerale koncerty w całej Europie. Częściej występuje z różnego typu repertuarem sakralnym. Niejednokrotnie są to wesela lub pogrzeby w Szwecji, gdzie na codzień pracuje z międzynarodowym projektem „Festiwal instrumentów dawnych”.

W komentarzach do wspomnianego wcześniej wpisu w wortalu o oprogramowaniu widać, że muzyka staje się dla wielu jak mleko, czy jajka na półce w sklepie, a przy tych towarach krowa czy kura jest dla nich absolutną abstrakcją. Artyści stają się dla nich jak procesor w komputerze, który trzeba zmienić na coś nowszego, bo nie są pewni, czy nie zobią sobie jakiegoś obciachu przy znajomych.

10 Windows lepsze do odtwarzania muzyki, ale 7 jeszcze dobrze sobie radzi

W mediach pojawiają się informacje, że Microsoft odchodzi od praktyk z wymuszaniem aktualizacji okienek. W zakończeniu artykułu w Komputer Świat można przeczytać

W przyszłych przypadkach konsumenci będą musieli zgodzić się na pobranie plików, zanim te w ogóle trafią na nasz komputer. Wygląda to na dość rozsądny ruch Microsoftu i kolejną próbę zatarcia kiepskiego wrażenia, jakie wywołało przymusowe ściąganie Windows 10.

Dobre wprowadzenie w ten temat jest w  artykule w serwisie o oprogramowaniu, gdzie na wstępie można przeczytać

Przez ponad półtora roku Microsoft za pomocą aplikacji Gwx.exe nagabywał użytkowników Windowsa 7 i 8.1 do wymiany systemu operacyjnego na nowsze i lepsze Windows 10, stosując przy tym przeróżne socjotechniczne tricki, by wymianę tę wręcz wymusić. Mało przyjazne użytkownikom praktyki pomogły, pozwoliły podwoić udziały „dziesiątki” na rynku – a wtedy można już było przepraszać za agresywną kampanię darmowego przecież Windowsa 10. Jedno jednak pozostało stałe: aktualizacje systemu pozostawały całkowicie poza kontrolą użytkownika, zmuszanego do pobrania gigabajtów nowych plików, kosztem dostępnej mu powierzchni dyskowej, a nierzadko zużywając kosztowny, limitowany transfer sieciowy. I dopiero teraz ma się to zmienić.

Rozumiem przez to, że w Microsoft argumenty urzędników marketingu osłabły i nowy system operacyjny zyskał na tyle mocną pozycję, by dalej mógł być rozwijany w normalnych warunkach. Nie można wykluczyć, że te bezpardonowe działania spowodowane były przez plany konkurencji, by wykorzystać nieuniknione problemy przy rozruchu nowych okienek i wbić się na ten rynek. Konkurencja wyrosła na rynku systemów wbudowanych i maja tam przecież pełną świadomość, że nowe okienka rozwijane są nie tylko na PC. Słabe wynik z dziesiątką na rynku tradycyjnych komputerów osobistych mogły zatrzymać ekspansję na urządzenia innego typu.

To uspokojenie z Windows 10 powoduje, że system stał się najlepszym wyborem dla domowego serwera muzyki. Poprawki w nim spowodowały, że nawet bardzo zmęczone procesory dźwięku lepiej radzą sobie z wiernym odtwarzaniem muzyki. Zapewniają to już nawet standardowe sterowniki systemu. Jest to jednak często kosztem ograniczenia możliwości konfiguracji programowej i PC musi być do tego np bardziej restrykcyjnie ustawiony wg standardu Intel HD Audio. Taka sytuacja miała miejsce z komputerem z układem dźwiękowym VIA Technologies, który całkiem dobrze poradzi sobie z odtwarzaniem muzyki z cyfrowego radia podczas spotkania SiestaTime.

27 sierpnia takie odtwarzanie muzyki z DAB+ zrobiłem na próbę z Windows 7 zainstalowanym na laptopie z optymalnie dobranym sterownikiem od producenta procesora dźwięku. Pomieszczenie ma specyficzne warunki, gdzie wierne odtwarzania nie jest w 100% możliwe i ta konfiguracja ze starszymi okienkami nadal świetnie się sprawdza. O akustyce tego pomieszczenia napisałem obszerniej w poprzedniej notatce.

4 SiestaTime i widmo DAB+ w Dworku przy deszczowej prognozie

W Trójmieście krążą legendy na temat odbioru cyfrowych transmisji. W trakcie wielu prób z ustawieniem anteny nie udało mi się wyciągnąć żądnych logicznych wniosków. Pytałem lokalnych sprzedawców anten, co wybierają zawodowi instalatorzy i okazuje się, że to loteria. Jednak w Dworku Sierkowskich w Sopocie dość sprawnie znalazłem miejsca, gdzie jest zadawalający odbiór sygnału DAB+ z nadajnika w Chwaszczynie. Mam taką nadzieję, bo odbieram Radio Gdańsk, a inaczej jest z sygnałem DVB-T, z którym trzeba zadowolać się telewizję regionalną z Olsztyna.

Wiele dni prognoza pogody przewidywała, że w niedzielę 20 sierpnia nad Sopotem będzie burza z piorunami. Ta prognoza zmieniła się w ostatniej chwili i miał tylko padać deszcz o o godz 15. Wprawdzie go nie było, ale nie mogłem ryzykować z roztawianiem komputera i nagłośnienia w plażowej scenerii ogródka w Dworku Sierakowskich. Postawiłem je w salce sąsiadującej z barkiem kawiarenki Młody Byron. Brakuje w niej „miękikch powierzchni”, co powodujer pogłos, z którym trudno sobie poradzić, ale dałem radę to ogarnąć.

Głównym problemem są puste powierzechnie ścian. Wiszą na nich obrazy, ale maja one również dużą powierzchnię, a ramy są gładkie i ściśle przylegają do ścian. Ścianę z największą powierzchnię przedziela wprawdzie wspaniały piec na prawie całą wysokość pomieszczenia, ale jest kaflowy. Na przeciw jest sciana z oknami, które nie mają żadnych zasłon lub firanek. W takich warunkach najbezpieczniej jest ograniczyć do minimum moc nagłośnienia.

Ograniczenie mocy nie wystarczyło, gdy głośniki były na statywach. Pogłos za bardzo zagłuszał to co szło z głośników. Często korygowane jest to przez skalibrowanie mocy dla poczczególnych tonów i urządzenie do tego jest dostępne w większości komputerów. Nazywane jest „korektorem graficznym”, co w PC może kojarzyć z inna funkcją, ale na rynku RTV jest to jednoznaczne. W serwisie internetowym Audio opublikowany jest tekst pod tytułem „Dlaczego w sprzęcie wysokiej klasy nie są stosowane korektory graficzne?” i zawiera m.in. takie zdanie z opisem tego urządzenia

Pomysł stosowania korektora graficznego, czy po prostu rozbudowanego korektora częstotliwościowej charakterystyki przenoszenia, wziął się z intencji korygowania jej nierównomierności, wprowadzanych przez cały system, przede wszystkim przez zespoły głośnikowe, a także przez pomieszczenie odsłuchowe (odbicia).

Ciekawszym dla mnie wyzaniem było poszukanie optymalnego rozmieszczenia głośników. Udało mi się to do tego stopnia, że mogłem zwiększyć moc nagłośnienia. Wiele prezentowanych utworów zabrzmiało przez to nawet bardziej „live”, jak z małego klubu. Klika przypomniało jednak jam session nim muzycy się zgrają. Największa zmiana była z Kydryńskim, bo nie było już słychać, że siedzi w studio, a w tej salce z pogłosem. W podsumowaniu można powiedzieć, że audycja była bardziej z nami.

To ciekawe doświadczenie miało jednak pewną niedogodność. Dzień wcześniej sprawczałem z laptopem jakie są w salce możliwości odbioru DAB+. Wszystko wskazywało, że wystarczą, a w trakcie audycji były zaniki sygnału, które kojarzyły się z filmem „Pogromcy duchów„. Czyżby takie przebywały w Dworku?

3 spotkanie klubu SiestaTime i inne brzmienie muzyki

Kolejną niedzielę miło spędzałem czas nie na Molo, a  w ogródku kawiarenki Młody Byron i muzyką prezentowaną przez Marcina Kydryńskiego. Wprowadziłem kilka drobnych usprawnień ze sprzętem do odtwarzania. Nie było w tym żadnych nowości, bo poprawiłem jedynie wydajności Windows 10 i kabli do głośników. Te drobne korekty były niezbędne, by poprawnie oszacować jakość odtwarzania muzyki. Jest to spore wyzwanie, bo warunki w ogródku są jak na koncercie, ale nie ma muzyków scenie. Odtwarzane są głownie nagrania, które zrealizowane zostały w studio, czyli producenci robili je z odsłuchem w zamkniętym pomieszczeniu. Na dodatek nagrania są z różnych okresów, a trendy realizacji się zmieniają. Radiowy realizator dźwięku prawdopodobnie to koryguje, ale pracuje także z odsłuchem w zamkniętym pomieszczeniu.

Postanowiłem skorzystać z możliwości porównania z tym jak muzyka w podobny sposób odtwarzana jest od kliku lat nieopodal plaży w Gdańsku. Jest to bardzo ciekawe miejsce, o którym Wikipedia informuje:

Park Jelitkowski – nadmorski park na obszarze gdańskiego osiedla Jelitkowo (założony w 1875 jako park kuracyjny) położony u ujścia Potoku Oliwskiego do Zatoki Gdańskiej i w bezpośrednim sąsiedztwie strzeżonej plaży jelitkowskiej (oddzielony od plaży ścieżką rowerową i pasem ochronnym wydm).

Na obszarze parku istniały gospoda i Dom Zdrojowy, zbudowany w 1907-1909 roku z infrastrukturą towarzyszącą. W Domu Zdrojowym mieści się współcześnie restauracja.

Obecnie park pełni przede wszystkim funkcje miejsca spotkań oraz spacerowego zaplecza plaży dla mieszkańców pobliskich osiedli i sezonowych turystów.

W praktyce jest to plac wokół którego jest możliwość, by usiąść i coś zjeść lub wypić. Jest tam ogródek gastronomiczny ze stolikami dla klientów restauracji w Domu Zdrojowym. Na dominującej powierzchni poustawiane są jednak ławy ze stolikami, a na ich obrzeżu kioski, gdzie można kupić coś do picia, zjedzenie, czy gadżety dla dzieci. Za tymi ławami jest fontanna, która znalazła praktyczne zastosowanie, jako miejsce zabaw dla dzieci.

Między ławkami, ogródkiem i Domem Zdrojowym jest wolna przestrzeń na placu, gdzie można wieczorami potańczyć. Muzykę odtwarza DJ z konsoli przez nagłośnienie estradowe. To są podobne uwarunkowania akustyczne do tego, co robię w ogródku Dworku Sierakowskich w Sopocie. Niestety o jakimkolwiek ich porównywaniu nie mogło być mowy, bo jakość nagrań była definitywnie inna.

2 edycja SiestaTime udana przy bardzo ciekawej konkurencji Sopot Molo Jazz i festiwalu Osieckiej

6 sierpnia nie spodziewałem się zbyt wielu osób, by w miłym gronie słuchać „na żywo” audycji Marcina Kydryńskiego w ogródku Dworku Sierakowskich w Sopocie. Koledzy zorganizowali przecież Sopot Molo Jazz Festiwal i jest to już 21 edycja tej imprezy

Sam chętnie przyłączyłem sie do parady nowoorleańskiej, która przemierzyła Monciakiem do Molo. To jedna z rzadkich okazji, by słuchać muzyków bez nagłośnienia. Nie jest to oczywiście jakość koncertowa, ale brzmienie instrumentów jest oryginalne w 100 %. Jest to szczególnie ciekawe, bo cały czas przy tym samym składzie muzyków zmienia się akustyka otoczenia. Inaczej brzmią na placu przed kościołem, gdzie stratuje parada, a inaczej między murami Monciaka, nim dotrą na wysokość Spatifu. Potem jest pusta przestrzeń placu przed Domem Zdrojowym, a potem po drugiej stronie otwarta przestrzeń na Molo i morze. Z muszlą koncertową jest już trudniejsza sprawa. Tam jest nagłośnienie, co nie jest prostym wyzwaniem dla akustyków, ale w tym roku wyszło całkiem dobrze.

Jednocześnie przy plaży w teatrze Atelier były koncerty finalistów XX konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”. Trójka przed audycją Siesta transmitowała na żywo dłuższą rozmowę w Atelier. Uczetniczyła w niej m.in. córka Osieckiej i zwróciła uwagę, że transmisje radiowe mają szczególne znaczenie dla konkursu. Całkowicie się zgadzam z jej uwagą. Telewizja rządzi sie teraz innymi prawami. Radio boryka się z nimi również, ale jak widac można wygospodarować czas na program, który wymaga od słuchacza trochę więcej uwagi.

Z tak wspaniałą konkurencją trudno spodziewać się odwiedzin w bocznej uliczce, gdzie jest kawiarena artystyczna Młody Byron. Mieliśmy jednak całkiem sporą grupkę słuchaczy. Kolejne spotkanie w niedzielę 13 sierpnia

https://www.facebook.com/events/2024607027768014