31 stycznia 2018 znika audiopc.blog.pl

Zwracam od lat uwagę na zalety domowego serwera muzyki, bo nidgy nie wiadomo co mamy z Internetu. Przykładem tego jest aktualna informacja Onet, że od końca stycznia nie będzie udostepniała platformy na blog. Jest do tego tylko praktyczna rada, jak zapisać sobie publikowaną treści na dysk i „eleganckie” wyjaśnienie:

Wiadomość przesłana przez Onet S.A. na zlecenie Media Impact Polska sp. z o.o., działającą na rzecz:

Onet S.A.
ul. Pilotów 10
31-462 Kraków

http://www.onet.pl

List został wysłany za zgodą użytkowników OnetPoczty i zgodnie z jej regulaminem.

Podobnie może być z innymi usługami dostarczanymi przez Internet. Firmy mogą w każdej chwili zakończyć swoja działalność w jakims zakresie, albo nawet całkowicie. Struktury tych firm są bardzo często anonimowe.

Przykładowo Spotify Polska jest wg rejestru KRS w Warszawie, ale poczta na ten adres nie dochodzi. Listy wracają z dopiskiem adresat nieznany.

Legendarna w tym zakresie jest struktura facebook, która oferuje na całym świecie miejsce na reklamę w gigantycznych ilościach, a formalnie nie istnieje, jako podatnik. W ostatnim czasie miałem okazję obserwować efekty zakupu reklam u facebook  Zamawiający zostaje zalany imponującymi cyferkami sprawozdań, a efekty zupełnie nie zachęcają do korzystania z tej oferty. Metoda jest prosta, bo dociekanie niewielkiego wydatku jest zbyt kosztowne, ale ilość klientów zapewnia imponujący zysk. Na tej zasadzie działało już wielu oszustów w bankach itd.

Google jest w tym zakresie bardziej stabilnym patnerem i może być to jeden z powodów najróżniejszych ataków na nich.

Niedwano opublikowana została informacja:

Eksperci z ESET informują, że w sklepie Google Play, mimo wieloetapowej weryfikacji, znów pojawiło się niebezpieczne oprogramowanie. Wykorzystując fałszywe powiadomienia i strony podszywające się pod serwisy bankowe, aplikacje StorySaver i Crypto Monitor mogą wykradać dane do 14 aplikacji dużych polskich banków.

@ https://www.dobreprogramy.pl/Aplikacje-z-Google-Play-kradna-dane-logowania-klientow-polskich-bankow,News,84761.html

Administrator serwisu blog.pl jest nieodpowidzialny i sam na tym traci

Korzystam z blogu, by udostepniać notatki w temacie komputera na potrzeby odtwarzania muzyki. Chodzi o wyższe wymagania w tym zakresie i wydawało sie, że dobrze będzie nawiązać w adresie blogu do audiofilstwa. Dopiero po pewnym czasie zwróciłem uwage, że audiofil stał się w mediach synonimem jakieś totalnej abstarkcji. W opisach tandety pojawiją się argumentacje, że sprzęt jest dla normalnego człowieka, a nie dla audiofila.

Teraz poprzeczka dla audiofilstwa wyznaczana zostaje wyższą ceną, która ma sugerować, że sprzęt ma jakąś lepszą jakość. To spowodowało, że zareagowałem pozytywnie na sugestię nowego administatora serwisu, by skrócić adres. Zdecydowałem się na czytelniejszy adres audiopc.blog.pl, bo  audiofilpc.blog.onet.pl jest dość zawiły. Wspomniałem już o tym w notce pt Audio i PC bez deklaracji kochania

Zastanawiałem się przed podjęciem tej decyzji, co zrobić z zamieszczonymi w wielu miejscach w Intenecie linkami do moich notatek i ze starym adresem. Linki do nikąd powidują irytację, podobnie jak szyldy przy drogach, które zachęcają do zjazdu z trasy, a potem po dłuższych poszukiwaniach okazuje się, że są już całkowicie nieaktualne.  Rozważałem w związku z tym zlikwidowanie wiele informacji z linkami, gdzie niemożliwe jest skorygowanie  adresów.

Takie sprzątanie to strasznie żmudna praca i ucieszyła mnie wiadomość od adminitartora, że stary adres nie wygaśnie i będzie automatyczne przekierowanie. Okazuje się, że to działało tylko miesiąc i przez to z dnia na dzień  moje notatki stały się w Internecie całkowicie nieuporządkowanym wysypiskiem.

W wolnych chwilach zredukuje do minimum ten bałagan, który dla mnie osobiście nie jest w jakiś sposób uciążliwy. Zastanawia mnie tylko niefrasobliwość administratora. Takich przypadków jak mój jest z pewnością więcej, a puste linki obniżają wiarygodność serwisu.

Aplikacja desktopowa dla FLAC i wideo z Deezer dobrze obrazuje trendy dla nowego systemu operacyjnego

W wortalu o oprogramowaniu zobaczyłem notkę, którą Jan Mantel rozpoczyna informacją:

Deezer udostępnił nową wersję beta klienta swoich usług na dla Windowsa oraz macOS-a. Z pewnością jest do dobra wiadomość dla wszystkich audiofilów, gdyż dzięki obsłudze FLAC-ów po wykupieniu konta Premium+ będziemy mogli się cieszyć bezstratnym formatem.

W notce są linki do opisu aplikacji dla Windows i macOS z możliwością ich pobrania z serwisu wortalu. Na wstępie podane jest o wersji Windows:

Deezer to klient usługi muzycznej o tej samej nazwie, działający w trybie Modern na urządzeniach z Windowsem 10. Można z niego korzystać na telefonach, tabletach i komputerach, zarówno z klawiaturą i myszką, jak i z ekranem dotykowym.

W wortalu dostępna jest jednak wersja z grudnia 2015. Natomiast dla macOS z lutego 2017. W opisie wersji dla Windows podane jest, że pracuje w trybie 64 bitowym i jest także szersza informacja

…można słuchać za darmo w jakości 128 kb/s lub 320 kb/s z płatnym kontem. Ponadto abonament daje możliwość zapisywania muzyki na urządzeniach i słuchania offline. W porównaniu do strony i innych aplikacji, ta ma dużo uboższe możliwości zarządzania kolejką odtwarzania i własnymi listami.

W serwisie dla użytkowników tabletów Andrzej Libiszewski napisał natomiast:

Streaming HiFi w serwisie Deezer nie jest niczym nowym, ale do tej pory dostępny był wyłącznie dla określonych urządzeń. Udostępnienie aplikacji w wersjach dla systemów Windows i MacOS zwiastuje jednak rychły start usługi dla wszystkich zainteresowanych. Do końca grudnia może testować ją – w bezstratnej jakości CD – każdy użytkownik, korzystający z planu Premium+

Szeroka informacja o Deezer zamieszczona została przez Komputer Świat pt Wszystko o usługach strumieniowania muzyki , gdzie można przeczytać m.in. Deezer zadebiutował w Polsce w styczniu 2012 roku i był pierwszą tego typu usługą na naszym rynku.

Informacje o Deezer pokazują jaki jest kierunek rynku strumieni z muzyką. To aplikacje wyznaczają rozwój, ale utrudnia to mnogość systemów operacyjnych, co przewidziano w Microsoft i tam powstaje rozwiązanie dla tego problemu.

Audio dominuje bez potrzeby dobrego odtwarzania muzyki, ale idzie ku lepszemu

Zestawy z domowym sprzętem do odtwarzania muzyki były kiedyś bardziej popularne, co znaczy, że ta oferta RTV stała się bardziej niszowa. Z tego powodu w korespondencji z jednym z polskich dystrybutorów sprzętu RTV napisałem, że odtwarzanie muzyki z PC i domowym zestawem ma niszowe ukierunkowanie. Z perspektywy tej branży jest to absolutna prawda, chociaż sprzęt do odtwarzania muzyki stał teraz jeszcze bardziej powszechny. Podobną sytuację mamy także z komputerem osobistym na bazie otwartej struktury tradycyjnego PC. Oba te rynki zdominowane zostały przez mniej lub bardziej zaawansowane gadżety, których oferta nie zniknie, ale z czasem produkcja ich na bazie systemów wbudowanych przestanie być opłacalna. To temat, który w branży RTV może być jeszcze za bardzo abstrakcyjny.

Inaczej temat wygląda w globalnej wiosce, gdzie prace w tym kierunku idą pełną parą z Windows 10, a wersja dla PC jest tylko początkiem. Nie jest to jednak nowością w Microsoft. Windows NT całkowicie zmieniło koncepcję systemu operacyjnego dla otwartej struktury PC. Było otwarciem dla CPU od wielu producentów, ale tych wówczas zabrakło. AMD konkuruje z Intelem, ale bardzo dba o zachowanie zgodność z jego CPU. Alternatywą mogły być np. procesory używane przez Apple, ale ta oferta nie wytrzymała konkurencji. Apple przeszło na procesory zgodne z tradycyjną strukturą PC. Teraz pojawia się kolejna integracja na rynku CPU zastosowanie znajdują układy graficzne AMD w najnowszej generacji procesorów Intel. To pozwoli obu producentom efektywniej zaistnieć na runku gadżetów, a kluczem do tego będą aktualne prace Microsoft z systemem operacyjnym.

W wortalu o oprogramowaniu wspomniałem w publikacji pt „Archaiczne innowacje w systemach wbudowanych to nietrafiona inwestycja„, że układy scalone do gadżetów montowane są także w telewizorach i wzmacniaczach kina domowego. Obniżają one koszta produkcji, ale dowolność tych konstrukcji powoduje, że korzystniejsza stanie się jednak oferta bazująca na podzespołach dostosowanych do otwartej struktury komputera osobistego. To spowoduje, że pojawią się nowe urządzenia do odtwarzania muzyki, gdzie jakość jej odtwarzania zależna będzie o oprogramowania. Potwierdzają to dotychczasowe doświadczenia w tym zakresie z tradycyjnym PC. Przykładowo AIMP zapewnia lepszą jakości odtwarzania muzyki o parametrów procesora dźwięku. Podobnie możliwości daje foobar2000, który zyskał większą przychylność producentów drogiego sprzętu Hi-Fi. Istotnym powodem tej przychylność jest ukierunkowanie na możliwość dostosowania przez producenta sprzętu. W praktyce są one jednak wykorzystywane w minimalnym stopniu, bo to wymaga od producentawiększego zaangażowania, który chętniej inwestuje w tradycyjnych elektroników, a nie w wyspecjalizowanie informatyków. W AIMP postawiono na optymalne dostosowanie do możliwości systemu operacyjnego i tym mógł zdystansować foobar, który teoretycznie ma większy potencjał.

Na AudioShow organizowanym jesienią w Warszawie najprawdopodobniej nic nie będzie poruszane temacie PC i odtwarzania muzyki, chociaż oragnizator podaje, że z liczbą ponad 150 wystawców oraz 165 sal konferencyjnych jest drugą co do wielkości imprezą tego typu w Europie. Klika lat temu z wykładami zaproszono wprawdzie właściciela amerykańskiego serwisu internetowego, w którym powiniene być poruszane takie tematy, ale stała działalność publicystyczna kieruje się swoimi prawami. Przeżycie zapewniają reklamy, a te najchętniej zamieszczają producenci sprzętu na bazie systemów wbudowanych. Oni zainteresowani są udostępnianiem opisów marketingowych swoich produktów. Informację techniczną w najlepszym przypadku podają na bazie archaicznych norm DIN 45500. Ambicji nie zabrakło także rosyjskiemu serwisowi internetowemu, ale podlega przecież tym samym prawom.

W Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym powstała kiedyś spółka, która w swoim profilu wspomina o pracach z falami akustycznymi również na potrzeby dźwięku holograficznego, a ten zaistniał już w szerszej świadomości z określeniem przestrzenny. Spółka działa w branży badawczo-naukowej i użyta przez ich nazwa ma z pewnością podkreślić, że chodzi o wyższą precyzję od tego co jest w ofercie dla domu z RTV i PC. Można to osiągnąć już teraz nawet ze sprzętu z przeciętnymi parametrami, o ile oprogramowanie do tego zostanie dobrze przygotowane. Nie sądzę jednak, że to jest celem tej gdańskiej spółki. Intel otworzył wiele lat temu w Gdańsku oddział, który dopowiada m.in. z HD Audio, ale dotychczas nie dotarły do mnie żadne informacje o nowych osiągnięciach w tym zakresie.

Atrakcyjna muzyka korzysta z techniki, ale nie jest tym ograniczana

W projekcie z D-Theater planowałem koncentrować się na kwestiach technicznych odtwarzania dźwięku z PC i cyfrowych transmisji . Pierwszą informację na ten temat opublikowało Szwedzkie Stowarzyszenie Technków Teatralnych i adresowana była do osób z właściwym doświadczeniem zawodowym. W praktyce okazuje się, że  informacja potrzebna jest dla osób, które mają słabe pojęcie o aspektach technicznych. To takie osoby podejmują przecież decyzje, a nie „personel techniczny” i nie trudno jest, by zaistniało jakieś nieporozumienie.

Przykład możliwości zaistnienienia niezrozumienia pojawił się niedawno w komantarzu do jednego z moich wpisów. Zarzucono mi, że skoro zależy mi na dobrej jakości odtwarzania muzyki, to mam ignorować transmisje Polskiego Radia w programie III. Zgadzam, się oczywiście, że poziom techniczny transmisji ma niski poziom. Niejednokrotnie zwracałem uwagę, że będąca w stanie wojny Ukraina ma w Internecie stacje radiowe z transmisjami 320 kb/s, a w Polsce jest „oszczędnie”. W odpowiedzi na komentarz napisałem jednak:

Idąc dalej tym tokiem myślenia co słuchać ze względu na jakość techniczną, to powinno się polecać tylko CD, chociaż z tej epoki, gdy powstawało to rozwiązanie lepszą alternatywą jest DAT, które było jednak za drogie w produkcji i kupienie ciekawej muzyki na tym nośniku jest dużym wyzwaniem. Współczesne oferty z nośnikami typu SACD także utwierdzają mity, że audiofil słucha tylko jednej płyty.

W tej odpowiedzi zacytowałem także zamieszczoną na stronie Polskiego Radia wypowiedź Pani Prezes, podczas zorganizowanego przez z nich Europejskiego Forum Radiowego w Krakowie.

„Rozpoczynając sesje prelekcji Prezes Polskiego Radia, dr Barbara Stanisławczyk zwróciła uwagę na kluczowe problemy związane z cyfryzacją radia w Polsce, którymi są brak strategii narodowej w tym zakresie, brak strategii europejskiej, niechęć rozgłośni komercyjnych do cyfrowej emisji sygnału i wysokie koszty simulcastingu (jednoczesnego nadawania sygnału cyfrowego i analogowego – DAB+ i FM). Prezes Polskiego Radia przypomniała, że nie zamierza wycofywać się pochopnie z procesu cyfryzacji i niszczyć tego, co do tej pory zostało osiągnięte. – Spotkaliśmy się dzisiaj po to, by wspólnie poszukać najlepszego rozwiązania i jeśli znajdziemy jakiś kompromis, porozumienie, będę szczęśliwa – powiedziała Barbara Stanisławczyk. – Potrzebujemy również wsparcia ze strony przemysłu motoryzacyjnego. Ogromna część odbiorców słucha radia w samochodzie. Dlaczego producenci samochodów sprzedawanych w Polsce nie chcą w nich instalować odbiorników DAB+? – pytała.”

Ta wypowiedź to dobry przykład, że decyzje zależą od osób, które nie wnikają zbytnio w spawy techniczne. Nie sprawdzałem nigdy jaki jest odbiór DAB+ na polskich drogach, ale jestem przekonany, że producenci samochodów wiedzą, że „skazanie” kierowców na taki odtwarzacz nie będzie pozytywnie odebrane. Zamieszczone na tej stronie wypowiedzi innych uczestników Forum wskazują, że mieli okazję lepiej zgłębić temat. Brakuje tego na stronie Polskiego Radia, gdzie jest podsumowanie i zatytułowano ją „Bilans Europejskiego Forum Radiowego w Krakowie„.

Sprawdziłem ofertę samochodowych odtwarzaczy DAB i np PIONEER MVH-290DAB nie jest drogą inwestycją, ale zauważyłem, że w polskojęzycznych informacjach o tej ofercie zignorowano FM na takiej samej zasadzie, jak możliwości odtwarznia radia z transmisji na falach średnich i długich. Trafiłem do pełniejszej informacji dopiero przez angielskojęzyczny serwis producenta, gdzie jest manual udostępniony w pdf . Brak tego w ogónodostępnej ofercie mógł odstraszać wielu potencjalnych klientów.

Natomiast dla mnie transmisje Polskiego Radia to możliwość praktycznych testów na potrzeby D-Theater. Wybrałem do tego audycję Marcina Kydryńskiego, bo jest w niej różnorodna muzyka, a jednoczesnie specyficzny głos prowadzącego daje idealne możliwość porównywania przy zmieniających się opcjach testów . Zrobiłem je z odtwarzaniem „na żywo” z FM, DAB+ i Internetu. Korzystam także z archiwalnych udostępnień w Internecie. Takie testy w szerszym gronie z dźwiękiem z transmisji DAB+ robiłem z koncertowym nagłośnieniem w wolnej przestrzeni na świerzym powierzu i w kameralnej salce z kaflowym piecem w Dworku z VIII wieku. Podobne testy z analogowym FM zrobiłem z dostępnymi zestawami audio w sopockich kawiarenkach „Młody Byron” i „STS”.

Z Reference Sound PC robię natomiast testy w Cafe Zaścianek, gdzie jest wyjątkowa atmosfera dla spotkań w miłym gronie i przyjazna akustyka domowego zaćisza. 22 października odtwarzany był tylko dźwiek nadany w audycji z koncertu w studio radiowym, a tydzień później filmik z niego, który Polskie Radio udowstępniło w Internecie. Te testy z Sound PC i koncertem okazały się szczególnie dobrym sprawdziananem ustawień dla psychoakustyczne poprawnego odbioru transmisji z muzyką, który jest bardzo istotnym elementem projektu D-Theater. Test z filmikiem planuję powtórzyć jeszcze np w kawiarence STS, gdzie akustyka w lokalu jest bardziej typowa dla współczesnych barów.

Archaiczne innowacje w systemach wbudowanych to szansa dla Chin

Polityka nr 43 na str 11 w artykule pt „Lekcje wujka Xi” podaje m.in. „Chiny zrywają z fundamentalną nauką Denga o utajnianiu własnego potencjału, zatem zaczną się rozpychać i mieć interesy wszędzie na świecie.” Niebawem możemy być przez to zalani przez informację marketingową, że Chińczycy stworzyli komputer osobisty.

To przypuszczenie jest w nawiązaniu do wpisu, który zamieściłem pt Archaiczne innowacje w systemach wbudowanych to nietrafiona inwestycja, gdzie napisałem m.in.

Steve Jobs nie zrozumiał wcześniejszego błędu, który popełniono przecież także z Atari i Amigą. W gronie podobnie interpretujących rozwój elektroniki zmobilizowałno kapitał dla nowego projektu z dalszym rozwojem koncepcji komputera osobistego. Miała to być ochrona przed zalewem azjatyckiej konkurencji, a jest całkiem odwrotnie. Gadżety na bazie systemów wbudowanych umocniły pozycję producentów w Azji, którzy w koncepcjach wypromowanych przez Apple mogą teraz zalać rynek własnymi produktami. Wcześniej azjatycki potencjał produkcyjny pomógł tylko upowszechnić PC, których jakość wyznaczana była normami na najwyższym poziomie. Teraz zalani jesteśmy gadżetami z funkcjami komputera osobistego o trudnej do określenia jakości.

Wspominam również we wspisie, że w witrynie internetowej Sony jest informacja o amplitunerze STR DH 750, gdzie pod tytułem „Pełne dane techniczne i charakterystyka” jest tylko rozszerzony opis marketingowy. Dopiero w wielojęzycznej instrukcji załączanej z produktem jest więcej danych technicznych, ale i te nie są wystarczające, by porównać jakość z innymi ofertami. Ten trend dominuje w całej ofercie RTV.

To powoduje, że łatwo jest stworzyć dowolną informację marketingową, a na rynku jest na dodatek do kupienia wiele uznanych marek. Z nimi Chińczycy mogą stać się jeszcze bardziej wiarygodni w oferowaniu produktów z bardzo przeciętną jakością.

110 dB w impulsie za 4 tys. nie jest tanio

Przezczytałem tydzień temu artykuł Adama Golańskiego pt ” Hi-Fi w erze smart: test wzmacniacza W Amp z kolumnami Melodika BL30„, a na marginesie tekstu wyświetlała się cena 2199 zł. Genaralnie wzamcniacz z zasilaniem impulsowym w tej cenie jest dla mnie całkowicie nieintersujący. Zaciekawiło mnie jednak zdanie autora i w tekście znalazłem bardzo konkretne stwierdzenie:

Testowany przeze mnie zestaw kosztuje łącznie niemal 4 tys. złotych. Jak na sprzęt Hi-Fi to niedużo, szczególnie że jakość dźwięku jest bardzo dobra. Czemu więc nie wystawiłem oceny maksymalnej?

Automatycznie przeliczyłem to po mojemu, że wzmaczniacz może z tych głośników wygenerować impulsy 110 dB i uważam, że to dość droga oferta. W tej ofertcie jest jednak wiele możliwości dla miłośników gadżetów, co autor wyraźnie zaznaczył na wstępie artykułu:

Długie lata marketing sprzętu Hi-Fi napędzany był magicznymi, nieweryfikowalnymi opowieściami o brzmieniu dźwięku. Dzisiaj coraz częściej jednak sprzęt producentów, którzy specjalizowali się w asortymencie dla audiofili, zyskuje możliwości znacznie bardziej „namacalne”. Mają one przekonać do zakupu także „zwykłych” miłośników gadżetów, którzy może nie wiedzą, czy słyszą bezkompromisowe brzmienie, ale chcą mieć np. aplikację mobilną do sterowania swoim domowym audio.

W dalszej treści artykułu opisane jest, jak to w praktyce zadziałało, ale nie mogę tego konkretnie skomentować, bo przeczytałem to całkowicie pobierznie. Wspomniałem w poprzedniej notatce, że szkoda mi czasu na samodzielne testowanie archaicznej karty muzycznej. Podobnie było tutaj z wczytaniem się w techniczne opisy w tekście. Wbudowanie funkcji komputera we wzmaczniacz jest dla mnie archaizmem i z założenie muszą być z tym problemy.

Kilka dni temu sprawdzałem w miłym barze podłączenie sprzętu do odtwarzania muzyki i także nie ma nawet sensu konkretnie tego komentować. Zakupiono sporo urządzeń, których funkcje się dublują, ale i tak nie działają poprwanie lub są wręcz wyłączone, chociaż mogą w istotny sposób poprawić jakość odtwarzania muzyki.

Jest to najlepszy porzykład, że foldery reklamowe z cyferkami i sponsorowane testy sprzętu nie dają żadnej gwarancji, że muzyka zabrzmi poprawnie.

Audio i PC bez deklaracji kochania

Skróciłem właśnie adres udostępniający moje notatki w temacie projektu Diamond Sound PC. Stare linki będą nadal działać, więc nie pozostawiam śmietniska z adresami donikąd, co jest jednym z wielu problemów globalnej wioski. W nowym adresie mogłem śmiało ograniczyć się do Audio i PC, bo poruszanie tego z praktycznej strony jest moim celem, a nie deklarowanie miłości do tematu i oferowanych na rynku gadżetów.

Ostatnio w Sopocie stworzyłem wprawdzie z poniedziałkowymi spotkaniami klubu SiestaTime w Cafe Zaścianek okazję do pokazania, że audiofile nie słuchają tylko jednej płyty, by dyskutować o drogich gadżetach, ale nie to jest dla mnie najistotniejszym zagadnieniem. Nudziarze w temacie słuchania muzyki nie są dla nikogo zbyt miłym towarzystwem. Szkoda, że stali się synonimem dla dążeń, by zapewnić sobie w domu dobrą jakość dźwięku i to przekonanie utrwalane jest na wiele sposobów w mediach.

Marcin Kydryński nie prezentuje w swojej audycji doskonałych nagrań i nie jest to żadną referencją dla nudziarzy w temacie audio. Niemniej optymalne skonfigurowanie sprzęt przy odtwarzaniu jego audycji ma istotny wpływ na to, co usłyszymy. Ciekawie brzmiało to ze sprzętem dla nagłaśniania kameralnych koncertów. W otwartej przestrzeni ogródka muzyka mogła objawić się w pełnej karasie, ale głos prowadzącego tracił trochę swoją kameralność. Pogłos w akustycznie wyziębionej salce Dworku Sierakowskich powoduje że każda muzyka brzmiała jak w małym klubie, a prezenter radiowy kojarzy się trochę z przeintelektowanym wodzirejem na weselu. Nastrój studia radiowego i tego co nagrano na prezentowanych płytach najwiarygodniej można odtworzyć w przyjaznej akustyce Cafe Zaścianek.

Kilka dni temu rozmawiałem ze znajomym DJ. Miał właśnie zlecenie w Londynie i z tej okazji pogadaliśmy sobie chwilkę o sprzęcie. Korzysta z karty muzycznej M-Audio. Pamiętam, że polecano je w rosyjskim serwisie AudiophilePC i zrobiłem na ten temat notatkę, ale tytuł miała „Apple i nie tylko @ Hi-Fi„.

W serwisie publikujacym testy jest także recenzja tej karty, gdzie pokazano tabelkę z zaawansowanymi cyferkami.

W rozmowie z kolegą dowiedziałem się o ciekawych funkcjach tej karty, które dla jakości odtwarzania muzyki mogą być istotniejsze od cyferek w tabelce. Generalnie możliwości tych funkcji są dostępne w większości procesorów dźwięku, ale nie można wykluczyć, że tylko ta karta ma odpowiednie oprogramowanie, by z nich skorzystać. Szykuje się w związku z tym całkiem ciekawa seria testów. Nie wiem tyko, jak to zaaranżować. Kartę można pewnie kupić za niewielką kwotę, ale samodzielne poznanie jej możliwości będzie czasochłonne. Z kolegą pójdzie znacznie sprawniej i szybciej odnajdę dodatkowe możliwości, ale on ma przecież swoje zajęcia i czas jaki może mi poświęcić jest ograniczony.

Audiomania w Lidlu i Biedronce z retro i winylem

W mediach społecznościowych od kilku dni pojawią się co chwila komentarze na temat lidlowskiej oferty z gramofonem Pioneer PL-990 i jak widać jest to udana akcja marketingowa. Opublikowano mnóstwo artykułów promocyjnych, a jeden z nich jest w Fakt24.pl z tytułem „Hit z czasów PRL w Lidlu w dobrej cenie” i dalej w tekście można na wstępie przeczytać:

Każdy meloman powinien teraz wyostrzyć słuch – od poniedziałku, 9 października w sklepach sieci Lidl będzie można kupić gramofon Pioneer, a także kolekcję winyli. To wyjątkowa gratka – będzie to pierwszy raz, kiedy w sklepach tego formatu dostępny będzie sprzęt takiej klasy. Cena gramofonu w Lidlu to 555 zł.

Komentarze pod tym artykułem, jak i innymi, a także w mediach społecznościowych pokazują jednoznacznie, że widza w tym zakresie jest na niepradopodobnie niskim poziomie. W przytłaczającej większości jest to dyskusja o nieścisłościach, które dotyczą marki i ceny.

Mnie zastonowiła informacja zawarta na stronie z tą oferty, że gramofon ma wbudowany przedwzmaczniacz z korekcją RIAA. Trudno mi to połączyć z legendą PRL, bo w tamtych czasach takie rozwiązanie było dość abstrakcyjne na rynku RTV. Taka potrzeba zaistniała na tym rynku dopiero w erze komputerów osobistych, a na takie w PRL nałożone było przez USA embargo.

Natomiast w podobnym artykułe w finanse.wp.pl dodano jeszcze wzmiankę:

Od mniej więcej roku swój sprzęt ma też Biedronka. Promocję na gramofony i winyle organizuje już cyklicznie. W sprzedaży były, podobnie jak w Lidlu, 22 krążki za minimalnie niższą cenę, bo 44,99 zł za sztukę. Sam gramofon kosztował 159 zł. W ostatniej promocji cena podskoczyła już do 49,99 zł.

To najlepiej potwierdza, że w Azji jakaś fabryka produkuje takie urządzenia i później sprzedawane są one pod znanymi markami, które mają kojarzyć się z dobrą jakością sprzętu audio.

Na podobnej zasadzie mam w laptopie głośniki Altec. Ta marka niewiele mówi większości osób, ale dla mnie jest to legenda. Ta profanacja jest dla mnie mało elegancka i żałuję, że nie zwróciłem na to uwagi przy zakupie, ale mam też świadomośc, że identyczny laptop z logo innej marki ma takie same głośniczki, którym dano naklejkę kolejnej legendy.

Brzęczące w moim laptopie głośniczki jakoś trudno sobie skojarzyć z legendarnymi 15 calami w dwudrożnym zastosowaniu, które widać na obrazku poniżej z  Altec – Lansing Valencia